niedziela, 27 stycznia 2013

Jesteśmy bezużyteczni?

Od jakiegoś czasu mam już dosyć polityki! Zwłaszcza tej w wykonaniu naszych kochanych parlamentarzystów. Ostatnio głośno było w mediach o trzech projektach ustaw dotyczących związków partnerskich. Oczywiście żaden nie przeszedł, co mnie szczerze mówiąc w ogóle nie zdziwiło. Zaskoczył mnie natomiast poziom debaty, która miała miejsce w naszym polskim Sejmie (nie wiem czy nadal powinienem pisać nazwę tej instytucji z wielkiej litery...).

fot.: wp.pl
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy akceptuje homoseksualistów, że nie każdy popiera związek dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet. Zastanawiam się jednak, czy można ot tak rzucić sobie z mównicy sejmowej, iż dana grupa osób jest "społecznie bezużyteczna"?Pewna posłanka mówiła: "Społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną" (K. Pawłowicz, PiS).

niedziela, 20 stycznia 2013

Zdjęcia na portalach gejowskich

Wielokrotnie już podkreślałem, że żyjemy w kulturze obrazkowej. Obojętnie czy jest to pudełko ryżu na półce sklepowej czy potencjalny partner - zawsze zwracamy uwagę na "opakowanie". Niezaprzeczalnie zależność tą można zaobserwować na portalach randkowych, do których chętnie się tutaj odwołuję.

Schemat jest prosty - logujemy się na swój profil, zaznaczamy kryteria wyszukiwania, przeglądamy zaproponowane wyniki. Najważniejszym chyba jest kryterium geograficzne - dobrze, by nasz potencjalny partner mieszkał w tym samym województwie, mieście, a może nawet dzielnicy. Później zwykle zaznaczamy opcję aktywności profilu - najlepiej by użytkownicy byli "online", ułatwia to natychmiastowe nawiązanie kontaktu. Kolejny wyznacznik? No właśnie... Ilu z was ma zaznaczoną opcję "wyszukaj tylko profile ze zdjęciem"? Podejrzewam, że spora część.

środa, 17 października 2012

Bo nie zapytałeś...

Wielokrotnie wspominałem, że pisanie notek na blogu (przynajmniej niektórych) ma dla mnie formę "terapeutyczną". Czas, zatem wyrzucić z siebie ostatnią traumę. Tym bardziej, że problem, który chcę opisać staje się coraz bardziej "popularny". Chodzi mianowicie o specyficzne rozumienie terminu "kłamstwo" w dzisiejszych czasach.

Kłamstwo towarzyszyło i towarzyszy ludziom od niepamiętnych czasów. Już w mitologii Greków i Rzymian "nabici w butelkę" bogowie srogo karali próbujących ich przechytrzyć cwaniaczków. Dzisiaj kłamstwo przybiera coraz bardziej niebezpieczną formę. Bywa, że boimy się jednoznacznie ocenić źle osobę mijającą się z prawdą. Doszukujemy się w jej zachowaniu okoliczności łagodzących czy uważamy, że uprawia "kłamstwo w dobrej mierze". Za kłamstwo należy uznać również zatajenie istotnej informacji. Tak, przemilczenie ważnego faktu, który powinien być znany dla osoby, przed którą staramy się coś ukryć JEST formą kłamstwa! Zasady takie obowiązują chociażby w naszym polskim prawie, a także wielu teoriach etycznych.

niedziela, 14 października 2012

Proza życia

Niedawno rozpoczął się rok akademicki. Patrzę z pewnym sentymentem na lekko zagubionych w "nowym" mieście studentów, z uwagą śledzących tabliczki z nazwami ulic oraz szczegółowo dopytujących się panią w kiosku o bilety komunikacji miejskiej. Na portalach randkowych również pojawiło się wiele nieznanych dotąd twarzy. Z opisów znajdujących się na nowo powstałych profilach wyłaniają się różne oczekiwania czy nadzieje. Czasem jest to chęć poznania Kogoś przez duże "k", a czasem po prostu chęć poznania kogokolwiek (przez "k" pisane raczej z małej).

Początek studiów był czasem magicznym. U mnie wiązał się z rozpoczęciem życia w zupełnie nowym mieście, z dala od rodzinnego domu oraz bliskich osób. Nic to jednak, ponieważ szybko nawiązują się nowe znajomości, z czasem przyjaźnie czy miłości. Oprócz tego wczuwamy się w rytm nowego miasta, mamy swoją ulubioną uliczkę, ławkę w parku oraz obowiązkowo knajpeczkę, do której lubimy od czasu do czasu (lub znacznie częściej przychodzić).

poniedziałek, 7 maja 2012

Nieznośna lekkość klikania


Zdolności komunikacyjne Polaków coraz bardziej mnie przerażają. Mam na myśli zarówno te „mówione”, jak i „pisane”. Nie uważam się za językowego purystę, a i królem ortografii i interpunkcji nie jestem. Wydaje mi się jednak, że potrafię sformułować w miarę sensowną wypowiedź.

Portale randkowe coraz bardziej otwierają się na potrzeby odbiorców. Na niektórych z nich istnieje możliwość pozostawienia na czyimś profilu „minki” typu: „jesteś fajny”, „przystojniak”, etc. Na jednym z portali oprócz tego, że można „wylosować” miłość tygodnia, to nawet można złożyć taką swego rodzaju „zakamuflowaną propozycję”. Na czym polega? Jeżeli oczekiwania użytkowników obu profili się pokryją, to dowiadujemy się, czego od nas chce osoba proponująca.

sobota, 5 maja 2012

Zły on?


Nie raz słyszałem różne wersje (bardziej czy mniej łagodne) pewnego twierdzenia. Chodzi mi mianowicie, o frazę typu: „Mężczyźni kochają dziwki, a kobiety gnojków”. Słabość do „łajdaków” można zaobserwować nie tylko w tzw. relacjach damsko-męskich. W jakimś stopniu fascynują nas „czarne charaktery”. Sami zastanówcie się ile razy oglądając jakiś film / serial lub czytając książkę czuliście sympatię do tego / tej złego / złej.

Sam muszę przyznać, że najmilej wspominam kochanka, który jest strasznym „gnojkiem”. Zdradza, pije, prowadzi hulaszczy tryb życia – full service. Mimo to myślę do dzisiaj o nim bardzo ciepło (zapewne, dlatego, że nie tworzyłem z nim żadnej poważnej relacji). Czy rzeczywiście my - geje również ulegamy „niegrzecznym chłopcom”?

czwartek, 19 kwietnia 2012

Homoseksualizm, religia i wiara


Tematy związane z wiarą w jakąś wyższą jednostkę nadal budzą sporo kontrowersji. Polacy, jako naród w większości katolicki, wciąż spierają się o tematy związane z religią. Krzyż w Sejmie? Krzyż na Krakowskim Przedmieściu? Religia w szkole czy na plebani? Finansowanie Kościoła Katolickiego takie czy inne?

Nie o tym jednak chcę napisać. Blog związany jest z tematyką gejowską, zatem spróbuję spojrzeć na temat wiary z perspektywy geja. Wiele osób z naszego środowiska często w tej kwestii stoi na rozdrożu. Z moich obserwacji wynika, że spora część określa się, niezwykle dla mnie interesującą, kategorią „wierzący niepraktykujący”. Spory odsetek uważa się za agnostyków, nieco rzadziej mienimy się ateistami. Religia i homoseksualizm budzą wiele kontrowersji. Często wiele osób gubi się, ponieważ relacje występujące między homoseksualizmem i wiarą wcale nie są łatwe do pogodzenia.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Podobieństwa i różnice

Narzekanie na narzekanie pojawia się często na moim blogu. Nie narzekam jednak bez przyczyny. Po prostu staram się wykazać, że my - geje borykamy się z często takimi samymi problemami jak ludzie heteroseksualni. Bynajmniej nie pocieszają mnie cudze nieszczęścia - po prostu życie bywa okrutne.

Będąc wczoraj u koleżanki wyszło z rozmowy, że jestem singlem i mam problemy ze znalezieniem kogoś odpowiedniego dla siebie. Ta bardzo się zdziwiła. Stwierdziła, że w mieście, w którym mieszkamy gej łatwiej może sobie znaleźć chłopaka niż heteroseksualna dziewczyna.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Wesołych świąt!




Wszystkim czytelniczkom oraz czytelnikom bloga życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych. Bez względu na to czy jesteście katolikami czy też nie spędźcie ten czas w miłej atmosferze! Zwolnijcie na chwilę i oderwijcie się od "szarej codzienności".
Chłopakom "z branży" życzę przede wszystkim poczucia komfortu przy wielkanocnym stole i jak najmniejszej ilości pytań od rodziców, babć, wujków i ciotek o narzeczoną i przewidywany termin ślubu. Zbliżające się święta mają charakter bardzo tradycyjny, lecz ja życzę jak najmniejszej liczby konserwatywnych wywodów ze strony bliskich.

P.S.: A propos stereotypów i Wielkanocy - znalazłem ostatnio zabawną grafikę na necie :).

sobota, 31 marca 2012

Internetowa wymiana uprzejmości

Frustracja, nienawiść i hipokryzja już na dobre zagościły na forach internetowych. Wystarczy spojrzeć pod jakikolwiek artykuł w internecie żeby dostrzec to zjawisko (sam wielokrotnie blokowałem treść niektórych komentarzy, ponieważ mogła być dla kogoś obraźliwa). Coraz częściej "internetowa żółć" wypływa z wypowiedzi nie tylko anonimowych, ale też tych podpisanych imieniem i nazwiskiem.

Przeglądając Facebooka, przypomina mi się cytat Stanisława Lema: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tyle idiotów". W dzisiejszym wpisie "fejsowa" nienawiść i hipokryzja w roli głównej.

środa, 28 marca 2012

Nieoceniona koleżanka geja


Dzisiaj kolejna (tym razem chyba jednak udana) romantyczna historia z cyklu "jak poznać kogoś bez udziału fellow". Coraz bardziej postępująca akceptacja w polskim społeczeństwie pozwala na poznanie interesujących osób nie tylko za pośrednictwem internetu.

Mój znajomy będąc ostatnio w pubie zobaczył interesującego chłopaka. Spodobał mu się wizualnie. Ich wzrok spotkał się kilka razy. Obiekt zainteresowania siedział przy stoliku obok z jakąś dziewczyną (jak się później okazało koleżanką).

sobota, 24 marca 2012

Miało być pięknie, wyszło jak zwykle

W walentynki umówiłem się ze znajomymi na kawę. Kawa zamieniła się w lampkę wina, a lampka w butelkę. Będąc w nieco weselszych nastrojach postanowiliśmy się udać na jakąś imprezę. Ostatecznie wylądowaliśmy w klubie gejowskim.

Było całkiem sporo ludzi, a mimo to moją uwagę przyciągał tylko jeden chłopak. Miał piękny uśmiech i taką "świeżość" w sobie, do tego świetnie tańczył. Mój kumpel od razu zauważył, że mi się spodobał. Sprowadził mnie jednak szybko na ziemię, uświadamiając mi, że mój "obiekt" chyba nie jest sam...

czwartek, 22 marca 2012

Wieczny zawód

Kilka postów niżej, a co za tym idzie kilka miesięcy wcześniej napisałem, że już nie założę konta na portalu randkowym. Oczywiście bardzo szybko się złamałem i konto jest znowu aktywne. Nowe miasto, brak wystarczającej ilości znajomych, itd., itp. Profil jest, zdjęcia są i błyskotliwy opis. Singlem jak byłem, tak jestem.

Trochę kiepsko, że rozpoczynam nową serię wpisów od malkontenctwa. Sam nie lubię jak geje narzekają na tzw. "środowisko", na portale, na kluby, etc. Mimo wszystko chciałbym się podzielić pewnymi spostrzeżeniami.

piątek, 16 marca 2012

Wielki powrót

Tak dawno mnie tu nie było. Tyle rzeczy natomiast się stało tak istotnych. Nie skomentowałem wyniku wyborów z przełomowym dla nas - gejów wynikiem, nie złożyłem noworocznych życzeń, a i o świętach zapomniałem. No i jeszcze ta ACTA, na którą mi - bloggerowi wypadało zareagować. W lutym minął rok od pierwszego wpisu. Szkoda, że o tym zapomniałem - zawsze to jakaś okazja do świętowania.

Zmiana miejsca zamieszkania, studia, wczucie się w klimat nowego miasta pochłonęło mnie do tego stopnia, że nie miałem czasu skrobnąć notatki. Chociaż nie. Czas pewnie by się na to znalazł! Chyba po prostu opuściła mnie gdzieś po drodze wena twórcza. Mimo, że przez tak długi czas niepisania doszedłem do nowych wniosków i poczyniłem sporo obserwacji. Olałem totalnie ten blog, a on nadal żyje. Jestem pozytywnie zaskoczony licznikiem odwiedzin i zawsze pełną (choć tak rzadko przeze mnie sprawdzaną) skrzynką mailową.

wtorek, 11 października 2011

Chimera

Od kilku dni jestem trochę zmieszany. Zacząłem się zastanawiać nad swoim postępowaniem. Chyba coś ze mną jest nie tak. Skąd te przemyślenia? Otóż zamieszkał ze mną w pokoju mój przyjaciel, z którym znamy się… można powiedzieć od piaskownicy. Jest to rozwiązanie tymczasowe – za tydzień przeprowadza się on do swojego mieszkania.

Od początku obawiałem się trochę życia pod jednym dachem. Dwa silne charaktery na kilkunastu metrach kwadratowych 24 godziny na dobę nie może przynieść nic dobrego. I nie przyniosło…

sobota, 17 września 2011

Nie wystawię się na aukcję!

Mój zawód do związków trwa. Coraz bardziej przyzwyczajam się do bycia singlem. Odkąd tylko rozpoczęło się moje życie towarzyskie ktoś przy mnie był. Teraz pozostali oddani przyjaciele, na których zawsze mogę liczyć. Oczywiście przyjaciele wszystkich moich potrzeb nie zaspokoją. Mimo wszystko coraz bardziej się przyzwyczajam do zaistniałej sytuacji... A może właśnie zaczyna mi kogoś brakować skoro mam potrzebę napisania o tym?

Jak poznać bliskiego przyjaciela lub chłopaka (to już brzmi bardziej poważnie)? Chyba odpowiedniej recepty nie ma. Do tej pory osoby, z którymi byłem w związku poznawałem w realnym życiu, najczęściej zupełnie przypadkowo. Portale randkowe kojarzą mi się raczej z przelotnymi znajomościami (wiem, że tak nie zawsze jest, ale ja mam takie doświadczenia).

wtorek, 13 września 2011

Prywatność w sieci

Wśród homoseksualistów (oczywiście nie wszystkich) często przez wszystkie osoby odmieniany jest czasownik "dyskrecja". Umiejętność milczenia wymagana jest od innych z różnych przyczyn. Może to być chęć utajenia swojej orientacji seksualnej, działalności seksualnej na tzw. "boku" lub kompilacja obu tych czynników.

Nasze dane osobowe leżą dzisiaj na ulicy... w sumie nie - jest znacznie gorzej! Znajdują się one gdzie indziej i nawet nie trzeba się po nie schylać. Mowa oczywiście o naszej działalności w internecie. Wnioskując po tematyce bloga zapewne spodziewacie się, że mam na myśli portale branżowe... Nic bardziej mylnego.

Po długim milczeniu...

(...) chciałbym powitać i przeprosić wszystkich, którzy tutaj zaglądali mimo przerwy, którą pozwoliłem sobie zrobić. Na czas wakacji zdecydowanie mniej czasu spędzałem przed komputerem. Wydaje mi się, że poczyniłem wiele nowych obserwacji i doszedłem do kilku ciekawych wniosków, którymi się podzielę tutaj z wami.

niedziela, 19 czerwca 2011

Związki partnerskie

Temat związków partnerskich jest zagadnieniem powracającym w mediach co jakiś czas... Politycy chcący przypodobać się młodym, otwartym wyborcom oraz mniejszościom seksualnym mamią nas obietnicami o przeforsowaniu ustawy ułatwiającej życie nie tylko gejom.
Źródło:wyborcza.pl

Możemy mieć różne poglądy na temat adopcji czy zawierania małżeństw przez pary homoseksualne... Jednakże nie powinniśmy mieć wątpliwości, że związki partnerskie zdecydowanie ułatwiłyby życie codzienne par homoseksualnych (i nie tylko). Ów ulepszenie wynikałoby z poprawy sytuacji prawnej (o której pisałem niedawno).

sobota, 18 czerwca 2011

Ciągła chęć zmiany

Chyba jestem zbyt sentymentalny. Przekonuję się o tym zawsze, gdy kończy się jakiś etap w moim życiu. Po zdanej maturze wyjechałem na studia i żal mi było znajomych z liceum. Po obronie licencjatu (który zawzięcie ostatnio pisałem) planuję kolejną zmianę. W związku z tym, pojawiają się na każdym kroku sentymenty - kiedy podążam ulicami zamieszkanego od 3 lat miasta, kiedy widzę na stronie internetowej ogłoszenie informujące, że mój pokój jest do wynajęcia. Najgorzej jest jednak wtedy, gdy pomyślę o tej garstce najbliższych mi osób...